- Nic jej nie będzie, ojcze.- Zapewnił Uchiha spoglądając na niego.- Wiem, że to głupio zabrzmi w tej chwili, ale ona sobie poradzi.- Wyszeptał zerkając na Sasuke, którego twarz nie wyrażała w tej chwili żadnych emocji. Nawet nie wiedzieli jak może się to dla niej tragicznie skończyć...
~*~
Czarnowłosa podniosła się z fuutona rozglądając się dookoła... nikogo nie zauważyła, więc postanowiła już wrócić do domu, w sumie to nie wiedziała jeszcze jak znajdzie trop Itachi'ego czy Sasuke, ale nie mogła znieść faktu, że mieszka w domu zabójcy... który zamordował jej pra babkę, powoli po cichu zaczęła iść w kierunku wyjścia kiedy nagle...
- Yoshiko? Co ty robisz?- Odezwał się niezadowolony Madara, przebił na wylot jej duszę chłodnym wzrokiem Sharingana. Zanim jednak zdążył do niej doskoczyć, ta momentalnie ruszyła jak z procy w głąb lasu.- Ty mała zdziro!- Usłyszała za sobą, po dłuższej chwili coś przykuło jej uwagę, odwróciła głowę w tamtym kierunku i nagle uderzyła z impetem w drzewo, aż jej się na chwilę ciemno przed oczami zrobiło. Po chwili poczuła przeszywający ból w okolicach brzucha, spojrzała do dołu widząc jak katana ją przebija na wylot, a potem ostrze utknęło głęboko w drewnie.
- Dziadku... dlaczego?- Jęknęła, wykrztuszając kolejne słowa wraz ze strugami krwi. Było jej mnóstwo... wokół nich zrobiła się wielka szkarłatna kałuża. Uchiha przyłożył dłoń do jej brzucha, chcąc uwolnić Kyuubiego z pieczęci, ale przeszkodził mu w tym.. Itachi. Znalazł ją! Spojrzała w jego kierunku, ale obraz przed jej oczami był dosłownie rozmazany, kiedy już poczuła, że może bezpiecznie wyciągnąć ostrze z brzucha zrobiła to.
- Yosh-chan, uciekaj!- Te słowa dotarły do niej jakby właśnie tonęła w oceanie... płynęły do niej powoli i były niezrozumiałe... Po kilku powtórzeniach, wreszcie je usłyszała i spowolnionym nieco biegiem zaczęła uciekać. Nie chciała zostawiać wujka... nie z tym psychopatą... ale nie chciała też zostawiać ojca samego, nadal była jego małym oczkiem w głowie, bardzo się kochali.
Opadała już z sił praktycznie tracąc film, ale nagle ktoś ją złapał... Poczuła silny uścisk na ramieniu, stanowczo za silny, ale po chwili złagodniał.
- Yoshiko? - Zapytał cicho znajomy głos, ale był oddalony... O wiele oddalony, a przynajmniej jej się tak wydawało... Poczuła dotyk na swoim policzku, podniosła wzrok na czarne tęczówki, które wypełniły się łzami na widok jej buzi. - Nigdy więcej tak nie rób! - Zawołał Sasuke przytulając ją do siebie.
- Wujek... - Szepnęła cicho upadając na ziemię, ale zanim to się stało, Uchiha złapał ją w pasie.
- Już Ci nie zagrozi, kochanie. Jesteś bezpieczna. - Zmrużył delikatnie oczy przyglądając się jej uważnie, dopiero teraz zauważając, iż krwawi. - Yosh? Krwawisz...
- Tato.. Wujek... Stryj i Madara.- Wyszeptała i nagle z powodu utraty dużej ilości krwi, po prostu zemdlała, spod jej powiek poleciały ciemne stróżki, które pozostawały karmazynowe plamy na w miarę suchej ziemi, która jeszcze nie przesiąkła jej krwią. Sasuke zadziałał instynktownie... Ale też niezbyt mądrze.
~*~
Orochimaru, bardzo szybko uporał się z niebezpiecznym krwotokiem, sprawdził jedynie tętno i westchnął ciężko, czując na sobie podejrzliwy wzrok Sasuke, który wręcz przebijał jego duszę na wylot.
- Jej stan jest stabilny. Będzie żyć. - Stwierdził odwracając się do niego z obojętnym wzrokiem, który jednak krył coś niepokojącego. Orochimaru odkaszlnął dość poważnie i nagle on przebił swoim chłodnym spojrzeniem złotych oczu, Sasuke który nieco odwrócił głowę, aby nie łapać zbytniego kontaktu wzrokowego,mruknął coś cicho pod nosem.- Powiedziałeś jej? - Zapytał, ale Uchiha zacisnął jedynie zęby żeby powstrzymać się od przywalenia mu w twarz.
- Nie.
- Dlaczego? Jak długo jeszcze zamierzasz to przed nią ukrywać?!- W tym momencie Uchiha stracił cierpliwość, zrzucił to co było na stole powodując huk i uderzył pięścią w ciemny blat.
- Nie może się dowiedzieć prawdy.- Odparł chłodno. - Nie zbliżaj się do niej, inaczej powyrywam Ci nogi z tyłka. - Orochimaru odpowiedział jedynie wrednym uśmiechem.
- Yoshiko sama kiedyś prędzej czy później dowie się prawdy. - Wymienili się groźnymi spojrzeniami, w tym czasie nastolatka delikatnie uchyliła powieki, widziała rozmazany obraz, a głosy były jakby oddalone, czuła się dokładnie tak jak wtedy podczas zranienia, jednak nikt nie zauważył tego, przez co słyszała kawałek rozmowy... Dziewczyna niezmiernie się zdziwiła ich dialogiem, nie bardzo wiedziała o co chodzi Orochimaru, który ostro odbijał piłeczkę w kierunku Sasuke.
- Wracam z nią do Konoha. - Oznajmił spoglądając na niego nieufnie.
- Bez mojej pomocy, Yoshi umrze. - Odpowiedział patrząc na niego z góry. Czarnowłosy westchnął ciężko i wstał podchodząc do łóżka i dotykając dłonią czoła dziewczyny.
- Obudziła się. - Stwierdził z lekkim podłamanym głosem, zestresowany, że jego córka mogła coś usłyszeć. Orochimaru uśmiechnął się jedynie i odwrócił głowę w inną stronę zadowolony ze swoich poczynań, sprytnie ułożył sobie w głowie swój niecny plan jak odwrócić córkę Sasuke przeciwko niemu.
- Bardzo dobrze. Wiadomo przynajmniej, że będzie żyć. - Zakpił i nagle usłyszał dźwięk zatrzaskiwanych drzwi, zerknął kątem oka w kierunku pustego łóżka. - Spokojnie Sasuke, ona sama do mnie przyjdzie. - Wyszeptał pod nosem wychodząc z pomieszczenia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz