czwartek, 23 czerwca 2016

Rozdzial II- ,, Teruko Uchiha"

W Wiosce Dźwięku nastał kolejny chłodny  ranek.  Orochimaru już od dawna nie spał, zastanawiał się co zrobić dalej, jaki kolejny krok postawić by położyć kres Konohy.
W końcu otworzył drewniane drzwi i wyszedł na korytarz, zaczął iść w tylko dla niego znanym kierunku. Po drodze spotkał Kabuto. Białowłosy zerknął na niego z kamiennym wyrazem twarzy.
- Wiesz jak się mają sprawy  we Wiosce Liścia?-Zapytał sannin schrypniętym głosem.
-  Z tego co wiem Yoshiko szybko dojrzewa. Jest już silną kunoichi....Po za tym Akatsuki ją szuka...-Urwał, ponieważ Orochimaru mu przerwał.
- Wiem...chce mieć i Sasuke i Yoshiko.- Kąciki jego ust delikatnie się podniosły, po czym się oblizał.- Akatsuki mi nie przeszkodzi.-Dodał, po chwili pewny wygranej. Kabuto spojrzał na mistrza niepewnie, ale słowem się nie odezwał. Od razu wiedział, że ten pomysł nie wyjdzie...Sasuke posiadał już Rinnegana w lewym oku...całkiem od niedawna,mimo to potrafił go już używać na tyle, by bez problemu pokonać Orochimaru. Okularnik coraz bardziej się martwił o sannina. Był zbyt pewny siebie, tego, że wygra.
- Czy...udało Ci się go ożywić?- Zapytał zmieniając temat. 
-A od kiedy tym się tak interesujesz, co Kabuto?- Roześmiał się cicho.- Tak udało mi się, zresztą nie powinno to Cię dziwić.- Skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
Kabuto zamilkł i stwierdził, że już sobie pójdzie, więc powoli zaczął odchodzić...
- Kabuto...-Wychrypiał Orochimaru.- Zajrzyj do niego później.- Białowłosy jedynie skinął głową, poprawił okulary i odszedł znikając za drzwiami jakiegoś pomieszczenia. Sannin patrzył w miejsce gdzie przed chwilą stał Yakushi, zmrużył delikatnie oczy i pokręcił głową.- Coś w nie sosie dziś jesteś.- Wyszeptał, po czym znów zaczął iść.


  ***
U Yoshiko ten dzień oznaczał dzień pełen....marudzenia ojca. Jej stan zdrowia pogorszył się, a Sasuke najzwyczajniej w świecie się o nią martwił. Yoshiko jednak skrzyżowała ręce na piersi siedząc na łóżku przykryta kołdrą.
- Chcę iść na misję! -Powiedziała stanowczo.- Beze mnie Yamato odwoła ta misję i wyślą inną drużynę, a ja tak bardzo nie chcę siedzieć w domu, tu jest nudno!- Ciągnęła dalej. Sasuke stał nad jej łóżkiem z poważnym wyrazem twarzy, a jego oczy stanowczo mówiły ,,nie".
- Kiepskie argumenty. -Pokręcił głową.- Zaniepokoiło mnie Twoje krwioplucie i wysoka gorączka.- Młoda Uchiha w dalszym ciągu była na niego zła. Wyraz twarzy Sasuke nagle złagodniał, pochylił się  nad nią całując w  czubek głowy.- Po prostu martwię się o Ciebie, ponieważ Cię kocham.-Yoshiko w końcu odpuściła.
- No dobrze.- Westchnęła ciężko.- Przemęczę się parę dni w domu i najwyżej pójdę na inną...- Burknęła niezadowolona. Uchiha  uśmiechnął się leciutko i usiadł na brzegu jej łóżka. Nastolatka zamyśliła się na chwilę, wpatrzyła się w ojca...i przypomniało jej się, że Sasuke miał brata...nazywał się Itachi. Wiedziała o nim tyle co jej przyjaciel Yosuke- czyli praktycznie nic.
Ojciec jej mówił jedynie, że wybił klan zostawiając jego... a potem Sasuke go zabił. Zastanawiała się jaki był... Jak wyglądał i czy mają jakieś wspólne cechy... Jej stryj zawsze ją interesował... Ale ojciec niewiele jej mówił, był to dla niego trudny temat i raczej często go nie poruszali, podobnie jak temat matki.
- Jesteś rozkojarzona.- Zauważył Sasuke.- Coś jest nie tak?
- Wiesz...właściwie zastanawiam się nad...w sumie nie ważne...-Przegryzła niepewnie wargę.
- Skoro już zaczęłaś to dokończ. Przecież nie gryzę.- Złapał ją delikatnie za rękę.
- Ym...no bo chodzi o...mamę.- Momentalnie dłoń Sasuke lekko wycofała się, pomimo tego nadal ją delikatnie trzymał, a kciukiem zataczał delikatne kręgi na jej nadgarstku.- Przepraszam, ja nie powinnam...-Speszyła się i spuściła nieco wzrok.
- Spokojnie.- Przerwał jej.- To normalne, że chcesz wiedzieć coś o swojej matce.- Usiadł nieco bliżej obok niej. Oparł  się plecami o poduszkę i spojrzał na nią.- Twoja mama zginęła za Ciebie...i za mnie.- Zaczął niepewnie Sasuke.- Orochimaru ją zabił... ale to już wiesz. Twoja mam przeżyła masakrę klanu...ponieważ w tym czasie była w innej wiosce. Ja byłem wtedy jeszcze u Orochimaru, poznaliśmy się przy pewnym starciu...w sumie uratowała mi życie. Opiekowałem się już wtedy Twoim starszym bratem... No i jakoś tak wyszło, że potem spotykaliśmy się, nie często, ale jednak. Potem Teruko zaszła w ciążę, a kiedy Orochimaru się o tym dowiedział...koniecznie chciał mieć kolejnych Uchiha do swoich chorych pomysłów. Tak więc wszystko sobie zaplanował, kilka tygodni przed porodem zniknąłem bez śladu w Otogakure, opiekowałem się Twoją matką ,a kiedy doszło do porodu Orochimaru wykorzystał okazję i was zabrał... Doszło do starcia w którym zginęła ona.-Położył się na boku i pogładził ją po policzku.- Ona i ja nadaliśmy Ci imię ,,Yoshiko".- Uchiha powoli spuściła głowę, Sasuke uważnie jej się przyjrzał.- Kochanie?
- Gdyby nie ja to ona by żyła...- Wyszeptała.- Tak samo Yasuhiro by żył... Ja...Nie powinnam nigdy przyjść na świat.- Zacisnęła ręce na kołdrze,a do oczu napłynęły jej się kolejne łzy. Uchiha poczuł drobne ukłucie w sercu, mocno przytulił córkę do siebie i po chwili sam uronił kilka łez. 
- Nawet tak nie mów.- Wyszeptał cicho tuląc ją.- Jesteś dla mnie całym światem...kocham Cię.- Wyszeptał gładząc ją po czarnych włosach. Przegryzła delikatnie wargę i wtuliła się w niego mocniej.
 Chwilę jeszcze tak leżeli, aż w końcu Sasuke poszedł do kuchni coś zjeść, powoli wstała i podeszła do drzwi, zaczęła nasłuchiwać... Sasuke z pewnością był w kuchni. Od razu sięgnęła pod łóżko i wyciągnęła swoją pojemną torbę, w której oczywiście wszystko miała już spakowane. Jeszcze się tylko przebrała, ogarnęła trochę włosy, spięła je w wysoki kucyk i otworzyła okno wyskakując z niego, chwyciła się gałęzi drzewa  sakury i wylądowała zgrabnie w ogrodzie. Teraz wystarczyło się przemknąć niezauważona do wyjścia, co oczywiście poszło jej jak z płatka. Następnie pobiegła na miejsce spotkania drużyny. Yamato i Yosuke już czekali. Zwolniła kroku stając przy przyjacielu, który na jej widok uśmiechnął się szeroko. 
- Gotowi?
- Hai!
Nie czekając dłużej wybiegli z Konohy... Mieli znaleźć lokalizację nowej kryjówki Orochimaru.

środa, 22 czerwca 2016

Rozdział I- ,,Początek"

Późna wiosna...początek lata, lasy od dawna były już zielone i pełne zwierząt. Zima już dawno minęła. Było pięknie i słonecznie... ale ten dzień oczywiście musiał skończyć się tragicznie.
Ich drużyna została rozdzielona od opiekunów.  Utakata i Sai mimo poszukiwań nie znaleźli nastolatków. Pomimo iż byli już chuuninami, wiedzieli, że z nim nie mają szans.
W tym czasie trójka przyjaciół przystanęła. Rozejrzeli się uważnie, czy aby na pewno uciekli, nikogo nie było, cisza i spokój. Nie na długo, znaleźli ich, w końcu doszło do starcia posypało się masę pieczęci i technik, ale pomimo tego nie dali rady. Dziewczyna poczuła jak jej miękną nogi, zaraz po tym złapała upadającego rannego przyjaciela, wszystko działo się powoli...i pomimo uciskania rany i udzielenia pierwszej pomocy...Odszedł. Była w takim szoku, że dosłownie nie umiała wyronić nawet łzy, nie mogła uwierzyć, że on,zabił jej jednego z najlepszych przyjaciół. Poczuła duży przypływ chakry, pod wpływem silnych emocji aktywowała Mangekyou Sharingana, w końcu znaleźli ich Utakata i Sai...dopiero teraz coś w niej pękło, zaczęła płakać, ciszę w lesie przerwał jej krzyk. Patrzyła przez chwilę na ziemię... W końcu  podniosła wzrok na niego... na tego jak go nazywają... ,,genialnym sanninem". I to właśnie od tamtej pory znienawidziła go jeszcze bardziej, przysięgła zemsty...
- Yasuhiro...

Obudziła się zrywając się z łóżka, jej oddech przyśpieszył, po jej czole spływał zimny pot, słyszała bicie własnego serca. Sasuke siedział obok niej na łóżku, wbijając w nią wzrok ciemnych oczu...dopiero teraz go zauważyła.
- Wszystko dobrze?-Wyszeptał lekko schrypniętym głosem. Dopiero co wstał...
Chwilę dochodziła do siebie, po czym spojrzała na niego i pokiwała przecząco głową, nie odpowiadając na jego pytanie. Przysunął się bliżej, przytulając dziewczynę do siebie i masował ją po plecach.- Znów ten sen?- Zdał kolejne pytanie bardziej ściszonym głosem.
- Hai...- Odszepnęła lekko zdławionym głosem,łzy znów jej się cisnęły do oczu, minęły już dwa lata,a ona dalej się nie pogodziła ze stratą przyjaciela.
- Zapomnij o tym.-W tym momencie  nastolatka odsunęła się od niego. Przybrała ponury wyraz twarzy, dokładnie jak on, byli tacy do siebie podobni.
Sasuke uważnie ją obserwował, wiedział, że zaraz posypie się masę wyzwisk i wypominania jak to on stracił rodzinę i planował zabić swojego brata, ale tak się nie stało. Uchiha jedynie siedziała z kamienną twarzą świdrując go zimnym wzrokiem, ale po chwili złagodniała.
Wtuliła się w niego mocno zamykając oczy, a spod jej powiek wypłynęły łzy.
- Potrzebuję Cię, tato.- Wyszeptała cicho, Sasuke delikatnie oparł brodę na jej  głowie i spojrzał w ścianę, jakby wzrokiem chciał ją zburzyć....ze złości...do Orochimaru.
- Jestem tu, Yoshi- chan.- Ucałował ją w czoło uspokajająco. Po chwili przyszedł chłopak o brązowych włosach i złotych tęczówkach oczu. Uśmiechnął się czule na widok ojca i siostry, odkaszlnął lekko, a oni nieco zdziwieni jego obecnością skierowali na niego wzrok.
- Ja już idę na misję.- Podrapał się niepewnie w tył głowy. Sasuke i Yoshiko rzucili sobie spojrzenia, powoli wstali z łóżka i zaczęli się żegnać z chłopakiem.
Podczas śniadania Sasuke i Yoshi milczeli. Atmosfera nie był napięta... bardziej depresyjna, pomimo tego, iż pogoda była piękna.
- Nie zapomnij wziąć leków.- Przypomniał jej pijąc herbatę.
- Myślisz, że wróci?- Zapytała zmieniając nagle temat. Uchiha postawił kubek na stole i wpatrzył się w swoje odbicie w zielonej cieczy.
- Taiyou jest silnym shinobi, poradzi sobie.- Zapewnił ją. Skinęła jedynie głową, popiła tabletki herbatą i wpatrzyła się w podłogę.
- Tato...-Sasuke spojrzał na nią i wyciągnął rękę by pogładzić ją po policzku.
- Tak?
- A jeżeli nie wróci?- Przegryzła wargę, czarnowłosy westchnął ciężko.
- Yoshiko...-Zaczął zamykając oczy.- Wiem, że się o niego martwisz, w końcu to Twój brat, ale nie powinnaś widzieć jakiś czarnych scenariuszy. Wróci, zobaczysz. A teraz zagrajmy w Shougi.- Uśmiechnął się lekko, wstając. 


Yoshi uważnie skupiła wzrok na planszy,  spojrzała na pionki Sasuke, po czym wykonała kolejny ruch. Uchiha uśmiechnął się lekko, od razu wiedział, że zbije mu pionka.
- Haaa....to Climbing Silver?- Zapytała z uśmiechem.- Myślałam, że nie lubisz tak grać...zresztą jak Shikamaru...
- Bo nie lubię, ale czasem trzeba coś poświęcić....żeby wygrać.-Wykonał kolejny ruch.- Szach mat,córeczko.
- No nieee...znów mnie ograłeś...- Spojrzała na ojca z wyrzutem. Pogładził ją po głowie po czym poszedł  do domu.
W tym czasie Yoshiko poszła się przejść po Wiosce, by trochę porozmyślać. Ten sen...powtarzał się prawie co noc, nie mogła się uwolnić od przeszłości, chociaż bardzo chciała. Ale miała jeszcze ich ojca, brata i ...
- Yoshi-chan! -Usłyszała wrzask za sobą. Momentalnie odwróciła się do czarnowłosego chłopaka o zielonych oczach. Uśmiechnęła się najszerzej jak mogła, po czym podeszła do niego, od razu mocno go przytuliła.  
- Yosuke...- Wyszeptała  cicho.- Strasznie tęskniłam.- Dodała po chwili.
- Poważnie? -Zaśmiał się, drapiąc się w tył głowy.- Nie widziałaś mnie jeden dzień.
Mina Yoshi....bezcenna. Nic tylko zrobić jej zdjęcie i powiesić nad łóżkiem na pamiątkę.
- Damare Yosuke!*- Wrzasnęła mu do ucha.
- Jakiś problem?- Usłyszeli znajomy głos. Był to Utakata- ich sensei. Pomachał im na przywitanie i podszedł bliżej.- Nie kłóćcie się już. Postawię wam ramen,ale przestańcie.
- Nie lubię ramen i słodyczy...-Burknęła Yoshi, z pewnością większość rzeczy odziedziczyła właśnie po ojcu. Min. to, że właśnie nie lubiła ramen i słodyczy. Uwielbiała jednak dango.
- Ale ja chętnie! -Wypalił Yosuke.- Jak można nie lubić ramen?!      
- Normalnie i po ludzku- Westchnęła Uchiha. Po chwili byli już w Ichiraku. Siedziała z dziwnym grymasem na twarzy i wpatrywała się w ścianę. W końcu po długich naleganiach Yamato zgodziła się na niewielką miskę ramenu.
Powoli wzięła pałeczki do ręki.
-Itadakimasu**-Uśmiechnęła się do nich po czym złamała je i zaczęła jeść powoli makaron. Nie było takie złe. Yosuke wcinał szybko,jakby jedzenia nie widział przez tydzień. Uwielbiał ramen...była to jego ulubiona potrawa. 
-Hej,hej! Spokojnie,bo się udławisz!-Uśmiechnął się sensei. Yosuke wciągnął makaron do ust po czym uśmiechnął się uroczo.

***

- Gdzie jest Nibi?- Zapytał mężczyzna lekko schrypniętym głosem.
- W Konoha.- Odpowiedział drugi.- Jest rozdzielony na dwie chakry... Tak mówią.   
Jego czarny płacz z czerwonymi chmurami powiewał na wietrze.
-Konoha...dawno nie widziałem Konohy...od czasu mojej rzekomej śmierci.- Jego twarz nie wyrażała żadnych uczuć...Powoli zaczęli iść w kierunku Kraju Ognia....  



* damare- znaczy tyle co zamknij się
** itadakimasu- mniej więcej Z pokorą przyjmę ten posiłek czyli tyle co nasze Smacznego

Na poczatek...

Etto....Ohayo!
Tak to ja, wróciłam (radujcie się wszyscy xD), a może inaczej -postanowiłam wrócić.
Nie, nie mogę wytrzymać bez pisania, dlatego postanowiłam założyć kolejnego bloga o ... Yoshiko (który to już nie pytajcie...nie zliczę tego! :D). Aktualnie planuję napisać 20 rozdziałów....ale zobaczymy jak mi pójdzie, może zdecyduję się na większą ilość. Tego bloga....nie zamierzam usuwać, a bynajmniej postaram się tego nie spieprzyć jak poprzednie, planuje go zachować... tak dla pamiątki :)
Na wstępie chciałam zaznaczyć, że miło przyjmuję wszelkie rady dotyczące pisania...albo grafiki bloga (bo niestety się na tym nie znam, korzystam z szablonów dostępnych na bloggerze), nazwa jest tymczasowa planuje ją zmienić, ale jeszcze nie wiem na jaką (jak zwykle słowa z jednej z piosenek One Ok Rock). Co do hejtów- nie przejmuję się nimi, więc jeżeli myślisz, że nagle zacznę się wykłócać z Tobą o jakieś pierdoły to daj sobie siana :) (zazwyczaj po prostu nie odpisuję hejterom jeżeli tacy są, dużo czytelników nie miałam i podejrzewam, że nadal nie będę mieć, ale ja nie narzekam :) ), jeśli chcesz wyrazić swoje zdanie w taki sposób-  Polska wolny kraj, nikt Ci nie broni. Jeżeli opowiadanie Ci się nie spodoba- no ok, nie wszystkim dogodzę, czyż nie? I jeszcze jedno- opowiadanie piszę dla siebie, bo lubię pisać jest to jedno z moich hobby. Bohaterów dodam w swoim czasie :3
Napisałam to trochę chaotycznie...ale chyba da się zrozumieć! :D Tak myślę...

Etto....Chyba wszystko!  No to miłego czytania....mam nadzieję xD

~Yoshi

Obserwatorzy