Dziewczyna ponownie otworzyła oczy, tym razem znajdowała się w swoim pokoju, miała świeżo zmieniony opatrunek i przemytą jeszcze raz ranę, aby nie dostała zakażenia.
Widziała już o wiele wyraźniej, niż przedtem pomimo to nadal nie za dobrze się czuła, dopiero teraz zauważyła jak coś, albo raczej ktoś poruszył się w cieniu kąta. Czarnowłosy powolnym krokiem kroczył w jej kierunku, z grobową miną, która mówiła dosłownie wszystko.
- Dlaczego się nie posłuchałaś? - Zapytał chłodno mierząc ją wzrokiem. - Ciągle łamiesz moje zakazy, pozwoliłaś się złapać Itachiemu. - W tym momencie, w głowie dziewczyny zaczęły krążyć różne myśli.
- Zostawiłeś go z Madarą! On go zabije... Po za tym coś ukrywasz! Słyszałam Twoją rozmowę z Orochimaru! - Sasuke zbladł słysząc te słowa.
- Nawet nie waż się z nim spotykać... Zrozumiano?
- Zrobię i tak jak zechcę.. W końcu odziedziczyłam charakter po TATUSIU. - Zaakcentowała ostatnie słowo odwracając się do niego plecami. Naprawdę była zdenerwowana... Nie lubiła kiedy Sasuke coś przed nią ukrywał... Nienawidziła wręcz.
Widziała już o wiele wyraźniej, niż przedtem pomimo to nadal nie za dobrze się czuła, dopiero teraz zauważyła jak coś, albo raczej ktoś poruszył się w cieniu kąta. Czarnowłosy powolnym krokiem kroczył w jej kierunku, z grobową miną, która mówiła dosłownie wszystko.
- Dlaczego się nie posłuchałaś? - Zapytał chłodno mierząc ją wzrokiem. - Ciągle łamiesz moje zakazy, pozwoliłaś się złapać Itachiemu. - W tym momencie, w głowie dziewczyny zaczęły krążyć różne myśli.
- Zostawiłeś go z Madarą! On go zabije... Po za tym coś ukrywasz! Słyszałam Twoją rozmowę z Orochimaru! - Sasuke zbladł słysząc te słowa.
- Nawet nie waż się z nim spotykać... Zrozumiano?
- Zrobię i tak jak zechcę.. W końcu odziedziczyłam charakter po TATUSIU. - Zaakcentowała ostatnie słowo odwracając się do niego plecami. Naprawdę była zdenerwowana... Nie lubiła kiedy Sasuke coś przed nią ukrywał... Nienawidziła wręcz.
W tym momencie poczuła gniewny wzrok ojca na swoim ciele, wzdrygnęła się, odruchowo kuląc ze strachu.
Spojrzała niepewnie w jego tęczówki które wyrażały bezsilność w owej sytuacji.
- Co przede mną ukrywasz?- Zapytała cichutko mrużąc przy tym oczy.
- Zapomnij o tym, skarbie. - Usiadł na brzegu łóżka spoglądając na jej poranione ciało.- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła. - Szepnął jej do ucha pomagając jej się z powrotem położyć na miękkie łóżko.- Odpoczywaj.- Dodał cicho i pogłaskał ją po głowie. Kiedy wyszedł dziewczyna po raz kolejny się wymknęła z domu. Tym razem jednak zamierzała w kierunku Otogakure, do Orochimaru, podróż się trochę przedłużyła ze względu na jej beznadziejny stan zdrowia. Tuż przy wejściu przywitał ją Kabuto, który uśmiechnął się z politowaniem w jej kierunku, jednak nie zatrzymywał jej.Dobrze wiedział po co przyszła, nie spodziewał się też tego że Orochimaru powie jej prawdę, kłamał na każdym kroku, aby tylko zdobyć to czego chciał.
Uchiha niepewnie wędrowała korytarzami, kiedy nagle za nią znikąd pojawił się Orochimaru.
- Czyżbyś szukała mnie? - Zapytał z miłym uśmiechem na twarzy, w którym mimo wszystko było coś niepokojącego.
- Możliwe. Chciałam Ci po prostu zadać kilka pytań.
- Rozumiem. A więc pytaj.- Spojrzał głębiej w jej oczy, a przerażający uśmiech z jego twarzy cały czas nie znikał.
- Ym... Tata coś przede mną ukrywa, ale nie wiem co. Możesz mi to wyjaśnić?
- Teoretycznie nie powinnaś o tym wiedzieć, ale w końcu jesteś już na tyle duża, że być może ta informacja odmieni Twoje życie. Twoją matką nie była Teruko Uchiha. - Zaczął. - Ja nią jestem. - Dodał bez namysłu szokując w ten sposób młodą dziewczynę.
- Kłamiesz...-Szepnęła.
- Ależ, skarbie, jakbym mógł? - Zaśmiał się dotykając jej bladego policzka.
- Kłamiesz!- Odtrąciła jego rękę zaczynając cicho pochlipiwać.
- Dla Mitsukiego też jestem matką i ojcem jednocześnie. -Dodał poważnie.- Sugerujesz, że takie rzeczy nie są możliwe dla wielkiego sannina?
- Nie mam pojęcia czy mówisz prawdę! Jak mam Ci wierzyć? Dlaczego tata mnie cały czas okłamywał?
- Skąd mam wiedzieć? To już nie moja sprawa, ale spokojnie...- W tym momencie straciła przytomność, obudziła się dopiero na stole operacyjnym, przykuta do niego. Rozejrzała się ostrożnie po pomieszczeniu, mnóstwo urządzeń służących do nie wiadomo czego. Orochimaru rozcinał jej bandaż na brzuchu, który się przykleił do rany, nie było to ani trochę przyjemne uczucie, jednakże zacisnęła pięści i starała się wytrzymać owy ból.
- Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś?! - Krzyknęła prawie płacząc z bólu.
- Tak wyszło, Yoshiko.- Powiedział zrywając delikatnie bandaż wraz ze skrzepniętą krwią, co wywołało napad gwałtownego płaczu u młodej Uchihy. W tym momencie tęczówki dziewczyny zaczęły czernieć, mężczyzna od razu zauważył, że coś jest nie tak, ale z głupim uśmiechem postanowił zbadać owe doujutsu. Chwycił za skalpel...
Nagle Yoshiko otworzyła oczy, spojrzała na Madarę, który z pytającym wyrazem twarzy wpatrywał się w nią swoim chłodnym wzrokiem.
- Coś nie tak?- Zapytał spokojnie spoglądając co chwila na nią.
- Ym.. Ja.. Miałam naprawdę dziwny i skomplikowany sen.- Wyszeptała cicho. - A właściwie koszmar.- Madara umilkł, wpatrując się w nią i zaczynając gładzić po głowie.- Dziadku?
- Powiedz mi jak się czujesz? - Zapytał tym razem z troską, odsłaniając jej błękitne oczy.
- Chyba już lepiej.- Nagle poczuła jak ręka zjeżdża na jej czoło.
- Nie masz gorączki.- Położył rękę na swoim kolanie, dalej jej się przyglądając.- Podam Ci zaraz leki.- Powiedział znikając za futryną drzwi, po chwili wracając ze strzykawką, co wywołało u niej dreszcze.
- Skąd masz takie leki?
- Hashirama kiedyś nauczył mnie robić, ze względu na moją córkę. - Odpowiedział i kazał jej się położyć. Miękki materiał kołdry został odsunięty z jej ciała, mężczyzna ostrożnie podciągnął koszulkę wnuczki i wbił między żebra, głęboko jak tylko się dało igłę, co wywołało u niej pomruk niezadowolenia. To uczucie jednak szybko minęło, kiedy zobaczyła że strzykawka jest pusta ale mimo wszystko napełnia się powoli krwią. Uchiha powoli wyjął igłę tamując od razu krwotok.
- Poleż jeszcze trochę.- Odrzekł po czym wyszedł z pokoju, aby zająć się swoimi sprawami. Madara stwierdził, że Yoshiko odziedziczyła piękne oczy po prababce, które to tak bardzo ją przypominały.
Młoda Uchiha niespokojnie się wierciła czując jak jej płuca wypełnia niepokojące ciepło, które praktycznie nie pozwalało jej oddychać. Szybko jednak opanowała sytuację.
~*~
Kula Ogoniastej Bestii przemknęła nad pustym polem i uderzyła gdzieś w dal. Madara stał i wpatrywał się w ową technikę i uśmiechnął się pod nosem zadowolony.
Zaraz po tym koło niego stanęła dziewczyna, która jeszcze sekundę temu przybrała postać ogromnego kota o dwóch ogonach.
- I jak? - Zapytała uważnie mu się przyglądając.
- Znakomicie. - Odparł ze zdumieniem. - Nie spodziewałem się po Tobie aż takiej mocy. - Dodał nie patrząc na nią, chociaż głupi uśmieszek nie znikał mu z twarzy, co zaniepokoiło czarnowłosą. Spojrzała w bok, delikatnie mrużąc przy tym oczy, starszy Uchiha uważnie przyglądał się zniszczeniom.- Zastanawia mnie jedno. Jakbyś kontrolowała Dziesięcioogoniastego.- Dziewczyna drgnęła i cofnęła się w zamierze ucieczki. Została jednak sprawnie zablokowana i ogłuszona, a oczy otworzyła gdzieś w jakiejś jaskini skutecznie unieruchomiona, Madara wyszedł z cienia nie odrywając od niej wzroku