~80 lat temu, Konoha~
Nastał kolejny piękny dzień, były to początki Wioski Liścia i wciąż się rozbudowywała. Uchiha powoli wstała z futonu i przetarła oczy, skrzywiła się po chwili z bólu, miała posiniałe ciało od ostatniego treningu z ojcem i wolała mu dziś nie wchodzić w drogę, ponieważ pod koniec nieco się pokłócili. W drodze do kuchni cały czas się krzywiła i w duchu się modliła by nie spotkać Madary. Jej nadzieje zniknęły, kiedy zobaczyła Uchihę spokojnie jedzącego śniadanie przy stole. Stanęła jak wryta, jakby ktoś wylał na nią litr betonu.
- Stoisz czy jesz? - Mruknął do niej wskazując na miskę z posiłkiem. Yoshiko westchnęła ciężko po czym usiadła przy stole, w milczeniu jadła śniadanie wpatrując się w podłogę. - Zawiodłem się. - Spojrzał na nią z wyrzutem. - Oczekiwałem, że będziesz po mojej stronie, a nie po Senju. - Yoshiko wstała położyła ręce na stole, a w kuchni rozległ się huk.
- Chcę pokoju! Nie wojny! Kiedy wreszcie pojmiesz, że Hashirama chce dla Konohy dobrze?! - Warknęła zła.
- Chcę chronić klan. - Odpowiedział spokojnym głosem.
- Chcesz władzy. -Poprawiła go, po czym wyszła z kuchni, położyła się na swoim posłaniu zamykając oczy. Ból nie ustępował, w końcu kaszlnęła krwią. Nie liczyła na pomoc Madary, szczerze to nienawidziła go za to co robił, ale z drugiej strony bardzo go kochała. Postanowiła odwiedzić swojego przyjaciela- Yosuke. Tak więc wymknęła się z domu i pobiegła do domostwa klanu Senju. Powoli zamknęła oczy, a kiedy w drzwiach stanęła Mito Uzumaki jakoś zrobiło jej się cieplej na sercu.
- Wejdź Yoshiko. - Uśmiechnęła się do niej, jednak widząc jej siniaki zrobiło jej się żal Uchihy. Ta jedynie zamknęła oczy, wchodząc do środka. Napotkała wzrok ciemnych tęczówek Hashiramy i zielonych jego syna Yosuke. Chłopak wstał i powoli wyszedł z nią na zewnątrz dotykając jej lekko fioletowego policzka. - Hashirama... - Wyszeptała Mito ze spuszczoną głową.
- Wiem. - Odpowiedział jej wychodząc na dwór za swoim potomkiem. - Yosuke, zostaw nas na chwile samych. - Polecił, a kiedy jego syn zniknął gdzieś w korytarzach domu, usiadł przy Yoshi patrząc w niebo. - Jeżeli masz jakiś problem, możesz tu zawsze przyjść i mi powiedzieć. - Odrzekł teraz patrząc na nią.
- Nie mam żadnych problemów. - Spuściła wzrok nie patrząc na niego. - Mimo to dziękuję za troskę Hokage-sama.
- Yoshiko. - Zaczął Hashirama. - Wiem o wszystkim. O tym, że Madara się nad Tobą znęca i ma wobec Ciebie pewne oczekiwania. Przykro mi z tego powodu, może uda mi się z nim porozmawiać...
- Proszę nic nie mówić mojemu ojcu. - Spuściła wzrok. - Już i tak mam wystarczające kłopoty. - Westchnęła ciężko.- Po za tym... ojciec się nade mną nie znęca.- Chwila milczenia i wątpliwości w oczach Hashiramy, które pozostały z Senju do końca życia młodej Uchiha.
- Rozumiem, jednak...
- Hokage-sama...ja sobie poradzę. - Uśmiechnęła się lekko. - Jeszcze raz dziękuję za troskę. - Hashirama uśmiechnął się lekko.
- Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży... i za kilka lat może doczekam się wnuków! - Roześmiał się cicho.
- Kto wie... - Uśmiechnęła się.
~*~
Ojciec stał naprzeciwko córki z ponurą miną, która nie wyrażała żadnych uczuć.
- Nie pozwolę Ci zniszczyć Wioski. - Powiedziała chłodnym głosem. Madara powoli zamknął oczy.
- Jestem od Ciebie silniejszy, Yoshiko. Zrezygnuj z tego. - Odpowiedział jej. - Po za tym pójdziesz ze mną. Masz zapieczętowanego Nibiego, więc... - Urwał kiedy zobaczył Pierwszego Hokage.
- Więc? - Zmierzył go wzrokiem. Zawiał chłodny wiatr, który rozwiał im włosy niosąc za sobą liście. Hashirama uważnie się przysłuchiwał... i przypatrywał całej tej sytuacji... Ale to nie była prawda...to była iluzja... tylko genjutsu rzucone na Pierwszego i jego syna... rzeczywistość była...nieco inna, niż to co widzieli Senju.
Madara powoli podszedł do niej.
- Nienawidzę Cię, to wszystko Twoja wina, że Yumi nie żyje... Nie powinnaś się narodzić. - Wyszeptał cicho do jej ucha.
- Madara! - Wrzasnął Hashirama po czym go zaatakował, rozpoczęła się walka, w której uczestniczyła także Yoshiko. Była po stronie Hashiramy. W końcu osłoniła Senju przed atakiem Madary, osuwając się na ziemię. Uchiha z niewzruszonym wyrazem twarzy wyciągnął z jej brzucha katanę. Zszokowany Pierwszy chciał ją wyleczyć jednak jego przeciwnik mu nie pozwolił. Przybiegł Yosuke, chwytając ją za zimną rękę.
- Yoshi... -Wyszeptał cicho.
- Wybacz Yosuke, to... nasze ostatnie spotkanie. - Wyszeptała dławiąc się krwią, czuła jak zaczyna ją gładzić po głowie, a po jej twarzy kapnęło parę łez jej partnera. - Płaczesz? - Zapytała z uśmiechem. - Będę przy Tobie... nie martw się, kiedyś się jeszcze spotkamy... - Powoli zasnęła. a Hashirama korzystając z okazji kiedy nieco unieszkodliwił Madarę podbiegł do Yoshiko i korzystając z medycznego ninjutsu zaczął ją leczyć, jednak nie dał rady jej ocalić. Spojrzał z szokiem w kierunku Uchihy... nie mógł uwierzyć, że to zrobił. Jeden z założycieli powoli wstał.
- Wielka szkoda. Przydałaby mi się. - Westchnął ciężko Madara.
Zaraz potem zaczęła się walka na poważnie, z której zwycięsko wyszedł Hashirama, ciało Yoshiko wrzucono do wody ,która wciąż się podnosiła. Hashirama odszedł z bólem w sercu z tego miejsca wraz z synem , który w tej chwili myślał o śmierci. Zaś Madara, który symulował śmierć podniósł się i kiedy się upewnił, że nikogo już nie ma, podszedł do córki , której ciało powoli się zanurzało. Pogłaskał ją po policzku, a jego oczy przepełniły łzy.
- Wybacz mi Yoshiko...naprawdę nie chciałem. - Ucałował ją w czoło i zaraz wyprostował się. - Niedługo będziesz ze swoją mamą, dobranoc. - Wyszeptał po czym odszedł. Tak naprawdę Yoshiko zaplanowała z Madarą całe to zdarzenie. Stwierdziła, że chce umrzeć, a ten znajdzie kogoś innego kto będzie nosił w sobie Nibiego... Ale Madara się nie zgodził, tak naprawdę choroba zniszczyła córkę Madary. Taka była prawda o pierwszej Yoshiko, której historia przeszła do legendy klanu Uchiha.
Ojciec stał naprzeciwko córki z ponurą miną, która nie wyrażała żadnych uczuć.
- Nie pozwolę Ci zniszczyć Wioski. - Powiedziała chłodnym głosem. Madara powoli zamknął oczy.
- Jestem od Ciebie silniejszy, Yoshiko. Zrezygnuj z tego. - Odpowiedział jej. - Po za tym pójdziesz ze mną. Masz zapieczętowanego Nibiego, więc... - Urwał kiedy zobaczył Pierwszego Hokage.
- Więc? - Zmierzył go wzrokiem. Zawiał chłodny wiatr, który rozwiał im włosy niosąc za sobą liście. Hashirama uważnie się przysłuchiwał... i przypatrywał całej tej sytuacji... Ale to nie była prawda...to była iluzja... tylko genjutsu rzucone na Pierwszego i jego syna... rzeczywistość była...nieco inna, niż to co widzieli Senju.
Madara powoli podszedł do niej.
- Nienawidzę Cię, to wszystko Twoja wina, że Yumi nie żyje... Nie powinnaś się narodzić. - Wyszeptał cicho do jej ucha.
- Madara! - Wrzasnął Hashirama po czym go zaatakował, rozpoczęła się walka, w której uczestniczyła także Yoshiko. Była po stronie Hashiramy. W końcu osłoniła Senju przed atakiem Madary, osuwając się na ziemię. Uchiha z niewzruszonym wyrazem twarzy wyciągnął z jej brzucha katanę. Zszokowany Pierwszy chciał ją wyleczyć jednak jego przeciwnik mu nie pozwolił. Przybiegł Yosuke, chwytając ją za zimną rękę.
- Yoshi... -Wyszeptał cicho.
- Wybacz Yosuke, to... nasze ostatnie spotkanie. - Wyszeptała dławiąc się krwią, czuła jak zaczyna ją gładzić po głowie, a po jej twarzy kapnęło parę łez jej partnera. - Płaczesz? - Zapytała z uśmiechem. - Będę przy Tobie... nie martw się, kiedyś się jeszcze spotkamy... - Powoli zasnęła. a Hashirama korzystając z okazji kiedy nieco unieszkodliwił Madarę podbiegł do Yoshiko i korzystając z medycznego ninjutsu zaczął ją leczyć, jednak nie dał rady jej ocalić. Spojrzał z szokiem w kierunku Uchihy... nie mógł uwierzyć, że to zrobił. Jeden z założycieli powoli wstał.
- Wielka szkoda. Przydałaby mi się. - Westchnął ciężko Madara.
Zaraz potem zaczęła się walka na poważnie, z której zwycięsko wyszedł Hashirama, ciało Yoshiko wrzucono do wody ,która wciąż się podnosiła. Hashirama odszedł z bólem w sercu z tego miejsca wraz z synem , który w tej chwili myślał o śmierci. Zaś Madara, który symulował śmierć podniósł się i kiedy się upewnił, że nikogo już nie ma, podszedł do córki , której ciało powoli się zanurzało. Pogłaskał ją po policzku, a jego oczy przepełniły łzy.
- Wybacz mi Yoshiko...naprawdę nie chciałem. - Ucałował ją w czoło i zaraz wyprostował się. - Niedługo będziesz ze swoją mamą, dobranoc. - Wyszeptał po czym odszedł. Tak naprawdę Yoshiko zaplanowała z Madarą całe to zdarzenie. Stwierdziła, że chce umrzeć, a ten znajdzie kogoś innego kto będzie nosił w sobie Nibiego... Ale Madara się nie zgodził, tak naprawdę choroba zniszczyła córkę Madary. Taka była prawda o pierwszej Yoshiko, której historia przeszła do legendy klanu Uchiha.